Witam serdecznie !
Od dziś zaczynam recenzowanie produktów firmy Marsyl, z którą jakiś czas temu nawiązałam współpracę. Oczywiście nie będę w stanie dokładnie opisać w każdej notce pojedyńczego produktu (jak wspomniałam wcześniej, paczka była niemałych gabarytów!) dlatego będę przedstawiać recenzje grupami.
Od dziś zaczynam recenzowanie produktów firmy Marsyl, z którą jakiś czas temu nawiązałam współpracę. Oczywiście nie będę w stanie dokładnie opisać w każdej notce pojedyńczego produktu (jak wspomniałam wcześniej, paczka była niemałych gabarytów!) dlatego będę przedstawiać recenzje grupami.
Dzisiaj sobota, czyli ja zajmuję się przygotowaniem obiadu. Z racji na to, iż firma Marsyl zaopatrzyła mnie w przeróżne suszone zioła postanowiłam zrobić lazanie. Do przyrządzenia dania potrzebowałam otworzyć kilka opakowań przypraw. Po otwarciu z każdej paczuszki można było poczuć zniewalający zapach ziół. Kuchnia włoska u mnie w domu zajmuje dość wysokie miejsce, także wiele ziół przewinęło się przez moje kuchenne półki. Spotkałam się czasem z tym, iż przyprawy pachniały nienaturalnie. Jednak po otwarciu bazylii, oregano oraz tymianku Marsyl poczułam identyczny zapach ziół jak te z mojego ogródka. Zapach był intensywny, co znaczyło, że po ugotowaniu nadal będzie odczuwalny ! (i tak było!)
Skusiłam się również do posypania mięsa przyprawą do gyrosa (bardzo lubię ten smak!), oczywiście w małej ilości. Sos przyprawiłam również papryką ostrą oraz chili, dodałam pieprz czarny i ziołowy (jest zdecydowanie na piątkę-zapach, kolor, smak!)
Nie mniej jednak z ziołami nie można przesadzać! Potrawa robi się za słodka i zbyt intesywnie pachnie oraz smakuje. Dlatego należy dodawać je z głową.
Lazania wyszła przepyszna! Zapach ziół unosił się w całym domu i przywoływał wszystkich do kuchni. Nie ukrywam, że używałam przypraw Marsyl po raz pierwszy i mały niepokój o smak obiadu był, jednak zupełnie nie potrzebnie!

